W piękny, słoneczny dzień – w pierwszy dzień wiosny – Domowy Kościół rejonu Oświęcim–Kęty, w liczbie 70 osób, wyruszył na pielgrzymkę do źródeł, czyli do Krościenka. Wyjechaliśmy z Oświęcimia o godz. 6.00, przez Kęty, zbierając po drodze pielgrzymów z całego rejonu.

Na Kopiej Górce byliśmy o godz. 9.00, gdzie wspólnie zjedliśmy śniadanie oraz wysłuchaliśmy siostry Jolanty Szpilatewicz. Opowiedziała nam ona o ks. Franciszku Blachnickim, a także o Ruchu, Kopiej Górce i miłości bliźniego.

Następnie o godz. 10.30 odwiedziliśmy Namiot Światła, amfiteatr „Wieczernik” oraz diakonię słowa. O godz. 11.30 uczestniczyliśmy w Eucharystii w Kaplicy Chrystusa Sługi. W trakcie homilii ks. Paweł oddał głos osobom, które chciały podzielić się tym, co usłyszały w Ewangelii.

Po Eucharystii udaliśmy się do kościoła Dobrego Pasterza, gdzie przy grobie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego uczestniczyliśmy w Drodze Krzyżowej. Ważnym znakiem dla naszej wspólnoty było przeniesienie świecy rejonu z ołtarza głównego na grób Sługi Bożego, gdzie powierzyliśmy rejon naszemu Założycielowi.

Następnie udaliśmy się na przygotowany posiłek. Po nim pojechaliśmy do centrum przy ul. Jagiellońskiej 100, gdzie wspominaliśmy początki naszych dróg w Domowym Kościele. W drodze powrotnej towarzyszyły nam śpiew i modlitwa.

Chwała Panu za ten wspólny czas!

 

 

21 marca w Częstochowa odbył się Dzień Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych – wyjątkowe spotkanie członków Ruch Światło-Życie z filii śląskiej. W wydarzeniu uczestniczył moderator generalny Ruchu, który wraz z odpowiedzialnymi za diakonie poprowadził uczestników w refleksji nad tegorocznym tematem formacyjnym.

Podczas konferencji ks. Marek podkreślił, że synodalność jest rozwinięciem idei „wspólnoty wspólnot”. W tym kontekście przywołał postać Franciszek Blachnicki, który – jak zaznaczył – byłby dziś gorącym orędownikiem takiego modelu funkcjonowania Kościoła. Kościół nie jest jedynie strukturą opartą na posłudze kapłanów jako pasterzy. Znacznie trafniejszym obrazem jest orkiestra – różnorodna, ale zjednoczona, gdzie każdy ma swoją rolę, a całość prowadzona jest przez dyrygenta. To współdziałanie i harmonia tworzą prawdziwe dzieło wspólnoty. Moderator generalny zwrócił uwagę, że hasło roku koncentruje się na pokoju Chrystusa. Nie chodzi tu o pokój rozumiany w kategoriach politycznych czy międzynarodowych układów, ale o pokój, który rodzi się w sercu człowieka – z uporządkowanej relacji z Bogiem.

Świadkowie takiego pokoju to osoby:
pojednane z własną historią życia poprzez przebaczenie grzechów,
zdolne do budowania dojrzałych relacji z innymi,
żyjące w prawdzie – bo każde zakłamanie prędzej czy później wychodzi na jaw.

Podkreślono również, że prawdziwy pokój nie może istnieć bez sprawiedliwości. Tam, gdzie pojawiają się skrajne nierówności, trudno mówić o autentycznym pokoju. W duchu nauczania papieża przypomniano, że pomoc ubogim nie jest jedynie aktem dobroczynności, ale obowiązkiem wynikającym z wiary i Chrystologii. Pokój Chrystusowy nie jest równoznaczny z wygodnym „dobrostanem”. To raczej wewnętrzna siła i owoc działania Ducha Świętego, który może wzbudzać sprzeciw, a nawet niezrozumienie. To pokój, który uzdalnia do życia Ewangelią i odważnego jej głoszenia.Znak Ruchu Światło-Życie – również przypomina, że jego członkowie są wezwani do bycia nosicielami pokoju w świecie, poprzez konkretne życie światłem wiary.

Tematy poruszone podczas konferencji były kontynuowane w spotkaniach w grupach, gdzie uczestnicy mogli dzielić się doświadczeniem i refleksją.

Centralnym punktem dnia była Eucharystia, podczas której ks. Wojciech Ignasiak zwrócił uwagę na jeden z kluczowych charyzmatów Ruchu – jedność. Wskazał, że wypływa ona z budowanego pokoju i znajduje wyraz w relacjach między różnymi gałęziami Ruchu: Domowym Kościołem, młodzieżą oraz diakoniami. Szczególnym znakiem tej jedności jest pierwsza diakonia – diakonia jedności.

Ważnym wątkiem była również refleksja nad ewangelizacją. Choć wielu ludzi słyszało już kerygmat, nie zawsze chcą go przyjąć. Dlatego ewangelizacja w Ruchu nie może sprowadzać się do prostych haseł czy metod znanych z innych środowisk. Kluczowa jest przestrzeń spotkania – pełna pokoju, relacji i autentycznego świadectwa życia.

Dzień Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych to nie tylko spotkanie osób zaangażowanych w konkretne posługi. To przede wszystkim czas formacji, budowania relacji i doświadczenia wspólnoty – zarówno wewnątrz diakonii, jak i pomiędzy nimi. To także okazja do spojrzenia na Ruch w szerszym, ponad diecezjalnym wymiarze.

Tym bardziej cieszyła silna reprezentacja naszej diecezji, która aktywnie włączyła się w to ważne wydarzenie, umacniając jedność i wspólne przeżywanie charyzmatu Ruchu Światło-Życie.

W ubiegły weekend (13-14 marca 2026 r.) odbył się kolejny zjazd II roku Studium Animatora, podczas którego ponad 20 osób zagłębiało się w charyzmat Niepokalanej. Animatorzy brali udział w wielu punktach programu, takich jak spotkania w grupach, konferencja czy wspólna Eucharystia, której przewodniczył ksiądz Bartosz Mikrut. Cały zjazd zwieńczyła modlitwa różańcowa.


Oto kilka zdjęć z tego wydarzenia:

W 2027 roku czeka nas wyjątkowe wydarzenie poświęcone ks. Franciszkowi Blachnickiemu. 27 lutego w Gliwicach odbędzie się widowisko multimedialne Blachnicki - Człowiek Nowej Kultury

Już dziś zachęcamy Was do śledzenia informacji dotyczących widowiska. Wiele szczegółów znajdziecie na stronie internetowej: https://czlowieknowejkultury.pl/ oraz na Facebooku (link).

 

Pokochać Kościół!

Jak szczerze i z głębi serca pokochać Kościół Chrystusowy tak, jak On pragnie, abym go kochał?
To pytanie zadawaliśmy sobie jako małżeństwo będąc uczestnikami rekolekcji ONŻ III° w Rzymie w lutym br. Wiele "ziemskich" przeszkód w nas i poza nami mówiło nam, że można inaczej i na dodatek całkiem dobrze spożytkować feryjny czas. Ale szczęśliwie - bardziej niż ciało świata - nasze zmęczone "ziemskością" serca pragnęły przylgnięcia do Tego, który żyje w Kościele i jest Miłością.
Nie sposób w tak nieobszernym świadectwie zawrzeć bogactwo treści i łask, których Pan Bóg udziela tym, którzy go pragną "bardziej". Tam - w Rzymie - otoczeni przez lata przemawiającą historią Kościoła i papiestwa, zapachem katakumb, bazylik - pięknych nie tyle kunsztem artystycznego i architektonicznego piękna pod włoskim błękitem niebem, co obecnością w tajemnicy świętych obcowania tych, co Jemu zaufali - mogliśmy poczuć własnym sercem prawdziwe serce Kościoła: nieidealnego, ale świętego, bogatego świętością gotowych mu służyć z radością i bynajmniej nie bez krzyża, ale aż po krzyż... Tam, gdzie zadzierając głowę w górę pod kopułą Bazyliki Piotrowej czytaliśmy słowa Chrystusa: "tu es Petrus", stojąc stopami nad kośćmi tej właśnie "Skały", która wzrosła z upadku zaparcia się Mistrza i miłości "filos", aż po "agape".
Tam też doświadczyliśmy wspólnoty wspólnot Kościoła. Niektóre inne od "naszego domowego", a jednak wszystkie zmierzające w tym samym kierunku... Wśród nich cicha, kontemplująca Jezusa Eucharystycznego, wspólnota Małych Sióstr Jezusa od Karola de Foucald, ruch Focolari, wspólnota Nowe Horyzonty, w której ci, którzy mocą Chrystusa - podnoszącego Kyriosa - powstali z własnego upadku, a teraz sami podnoszą z ulicy rzymskich bezdomnych, siostry Klawerianki - dla nas radosne pośredniczki Bożej Miłości, wspólnota Ekip Notre-Dame, z której wzrósł nasz Domowy Kościół, aż po spotkanie z jałumużnikiem papieskim kardynałem Konradem Krajewskim, który w imieniu Ojca Świętego troszczy się o potrzeby maluczkich tak naprawdę całego świata... To tylko przebłyski bogactwa tego czasu łaski, gdyż było tego o wiele więcej...
Kościół to wspólnota modlitwy. Szczególny dla nas wymiar miała ta, w której uczestniczyliśmy na Placu św. Piotra wraz z Ojcem Świętym Leonem XIX i rzeszą pielgrzymów podczas środowej audiencji. Codzienna Eucharystia - także przy grobie św. Jana Pawła II, kontemplacja Słowa Bożego, dialog małżeński, dzielenie się w kręgu, wspólne posiłki i codzienna (!) randka małżeńska w rzymskich zaułkach - wszystko to dosłownie "karmiło" nas do syta! I te lody, pizza, espresso i "pasta"... Ech! Jeszcze wiele moglibyśmy napisać...
Jeśli więc - czytając te słowa - w waszych sercach zatliło się pragnienie osobistego doświadczenia tego wszystkiego, co tylko nieudolnie próbujemy oddać tym krótkim tekstem, jeśli zakiełkowała w was ta mała myśl, pozwólcie jej wzrosnąć, a przekonacie się, że Pan Bóg wie, czego potrzebujecie, zanim o tym pomyślicie... My kolejny raz doświadczylismy tego, że czas Jemu oddany, nigdy nie jest stracony!
I jeszcze jedno: Kościół jest piękny bogactwem różnorodności i charyzmatów, jest piękny, gdy się go prawdziwie pozna - nie tak, jak świat chce, abyśmy go "poznali", ale tak, jak chce tego Chrystus Pan. A wtedy sami zapragniecie go pokochać - bardziej, mocniej, więcej! A to już wystarczy, aby Boża Łaska dokonała reszty!
Jola i Tomek
Diecezja bielsko-żywiecka


 
PAN SPEŁNIA PRAGNIENIA NASZYCH SERC

Wyjazd na OR III do Rzymu do zawsze był marzeniem moim i mojego męża. W tym roku dostaliśmy taką możliwość by to marzenie spełnić. Nasza diecezja po raz pierwszy zorganizowała rekolekcje w Rzymie i to jeszcze w terminie, który nam bardzo odpowiadał. Zapisaliśmy się i z niecierpliwością czekaliśmy wyjazdu. Jednak to czekanie nie było takie super, bo jak zwykle zaczęły się piętrzyć problemy. My jednak nie poddaliśmy się im i od 16 lutego przeżywaliśmy rekolekcje OR III w Rzymie. To był piękny czas poznawania, wręcz dotykania historii Kościoła. Kroczenia śladami pierwszych Chrześcijan. 
Nawiedzane Bazyliki robiły ogromne wrażenie. Czasem przytłaczały swoją wielkością i przepychem, ale po kilku chwilach przychodzi myśl, że przecież Bogu należy się wszystko co najlepsze i najpiękniejsze. Odwiedzaliśmy także świątynie mniejsze, skromniejsze, bardziej surowe, piękne w swojej prostocie. Ogromnie ważne były spotkania ze wspólnotami, z ludźmi Kościoła. 
Pierwszym, bardzo ważnym było spotkanie z Piotrem naszych czasów, papieżem Leonem XIV na audiencji, na Placu Świętego Piotra. Ojciec Święty pozdrawiając nas, zgromadzonych na Placu życzył, by Wielki Post był czasem spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty i uczynkach miłosierdzia. Pięknym było spotkanie z ks. kardynałem Krajewskim, który ujął nas swoją prostotą. Człowiek, który nie buduje wokół siebie barier, ani nie robi dystansu. Jest bezpośredni, ciepły i kochający ludzi, a przede wszystkim kochający Jezusa i żyjący Ewangelią. Poznaliśmy wspólnotę Nowe Horyzonty, Opus Dei. Spotkaliśmy się z Ekip Notre Dame, ale też z Domowym Kościołem, mogliśmy wyraźniej dostrzec różnice między tymi dwoma ruchami. Było tych spotkań wiele. Każda wspólnota inna, z innym charyzmatem, innym zadaniem do wykonania. Wszyscy, z którymi się spotykaliśmy, promieniowali radością. Każdy z nich witał nas z uśmiechem i błyskiem w oku, choć czasem to spotkanie było wieczorem, po całym dniu pracy. Oni przychodzili przepełnieni miłością i radością Dziecka Bożego. I właśnie tym się dzielili.
Po każdym takim spotkaniu zostawałam z pytaniem: czy we mnie jest miłość i radość Dziecka Bożego? Czy ja też potrafię, tak jak oni zarażać swoją pasją służenia? Czy we mnie jest taka pasja? Gdzie ja jestem na drodze ku świętości? I jeszcze pytanie o zaufanie Bogu. Czy potrafię zaufać tak do końca, oddać się całkowicie w ręce Boga?
W moim sercu rodzi się też ogromna wdzięczność za tak wielką różnorodność Kościoła. Chociaż każdy jest inny, do czego innego powołany to i tak na końcu łączy nas jeden Chrystus.Ksiądz Łukasz, nasz moderator, zawsze trafiał z odpowiednim słowem, które zostawało gdzieś w głowie, w sercu i pobudzało do refleksji nad sobą. 
Miał także wiele cierpliwości i uśmiechu dla nas. Dzięki księdzu i parze prowadzącej, dzięki ich posłudze, mogliśmy z mężem przeżyć piękny czas rekolekcji. Doświadczyć bliskości Boga w świątyniach, w drugim człowieku. W spotkaniach, w rozmowach, w uśmiechach.
Rekolekcje to dla mnie czas, głębokich przeżyć duchowych, ale też czas, w którym zburzony został mój ułożony, uporządkowany i wygodny świat. Teraz już po rekolekcjach jest czas dla mnie, by układać wszystko na nowo, zgodnie z każdym poruszeniem serca jakiego doświadczyłam. Bo oprócz pięknych obrazów zapisanych w mojej głowie i na zdjęciach, zostaje coś jeszcze. Coś co przynagla mnie do działania, do pracy nad sobą, do poukładania tego co się rozpadło, by to moje układanie było zgodne z Wolą Bożą, a nie moim „widzi mi się”.
Za błogosławiony czas rekolekcji CHWAŁA PANU
Sabina 
Diecezja bielsko-żywiecka